O. Józef Maria Kaźmierczak; „Serce serc”, mała forma teatralna o św. Maksymilianie

Wprowadzenie

W 70 rocznicę męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana za Franciszka Gajowniczka w bunkrze głodowym niemieckiego obozu w Oświęcimiu Senat RP uchwalił rok 2011 rokiem św. Maksymiliana Kolbego. Święty Maksymilian na chrzcie otrzymał imię Rajmund, przez rówieśników był zwany Mundkiem. Tytuł przedstawienia „Serce serc” wskazuje na fakt, że Serce Matki Bożej pociąga nasze serca i daje nam szczęście.

 

W lewym narożniku sceny jest wielkie serce, w którym jest otwór, aby była widoczna kobieta, która siedzi z tyłu za sercem i przygląda się aktorom przez cały czas trwania sztuki. Otwór musi być na tyle duży, że w ostatniej scenie kobieta się przez niego wychyli i przytuli św. Maksymiliana.

 

Akt I, scena 1

Mirka: Mój ojciec mnie nigdy nie pochwalił. To do dzisiaj stanowi problem i cierpienie  w moim sercu.

Asia: A czy miał cię za co pochwalić?

Mirka: Gdy otrzymałam świadectwo z paskiem mówił, że nie ważny jest stopień, ale to, co się ma w głowie. Zawsze mnie karcił i niedoceniał.

Asia: I przez to zaczęłaś szukać miłości poza rodziną?

Mirka: Spotykałam się z paroma chłopakami, ale nie znajduję w tym  szczęścia. Ostatnio Rajmund mi powiedział, że szuka szczęścia całkiem gdzieś indziej. Nie zrozumiałam go.

Asia: To ciekawa postać z tego Mundka. Jest w nim jakaś tajemnica.

Wchodzi na scenę postać ubrana ciemno i mówi:

Gdzie zabawa

Gdzie uciecha

I gdzie świata

Jest pociecha

Tam pędź

Tam goń

Tam jest wielka

Szczęścia toń

Postać schodzi ze sceny.

Scena 2

Karola: Wiesz, ksiądz na katechezie zadał dziwne pytanie.

Gabrysia: Jakie?

Karola: Co bym chciała osiągnąć w życiu?

Gabrysia: I co napisałaś?

Karola: Chciałabym dobrze zarabiać i mieć kochającego męża. A ty co byś napisała?

Gabrysia: Ja bym chciała być aktorką, może śpiewaczką, zyskać sławę.

Karola: Mundziu napisał, że chce przynieść chwałę  Matce Bożej, jakiej jeszcze nikt Jej nie przyniósł. Co o tym myślisz?

Gabrysia: On jest jakiś dziwny.

Recytacja, Karola stoi głęboko zamyślona

Recytator

Idę ciemną drogą

niewiedzy niemocy i wiary

I tylko Bóg nade mną

jak latarnia wśród burzy

 

Za mną upiory przeszłości

Dziś zgraja wilków

i sępy przyszłości

Brak pokoju i ciszy

 

Głowa gorąca

serce kołacze w pośpiechu

Czy zdąży nauczyć się kochać

nim stanie zdziwione

Scena 3

Przy stoliku dwaj chłopcy:

Robert: Cześć, zapalisz?  Wyciąga paczkę papierosów i częstuje Piotra.

Piotr: Nie chcę. Nigdy nie paliłem.

Robert  uśmiecha się: Czas abyś zaczął.

Piotr: Nie, nie chcę się uzależniać.

Robert: Ty chyba jesteś jakimś maminsynkiem? Śmieje się

Piotr:  Nie tylko ja, Mundziu powiedział, że nie będzie palił, ani pił.

Robert: Też znalazłeś sobie towarzystwo smutasów. Dziś impreza u Jolki, przyjdziesz?

Piotr: Może, myślę, że  Stanisław Wyspiański miał rację, że dla wielu ludzi życie staje się chocholim tańcem … tańczą jak zagrają inni.

Recytator

Słyszę dźwięki i muzykę

I chocholi taniec wokół

„ Miałeś chamie  złoty róg

Został ci się jeno sznur”

 

Jeden to miał czapkę z cierni

Zadął on też w złoty róg

Inny chochoł smętnie grał

I chocholi taniec trwał

 

Jasiek wołał, Jasiek kazał

Pisał piękne manifesty

Inny chochoł smętnie grał

I chocholi taniec trwał.

Scena 4

Zosia ubrana bardzo skąpo, Marta podobnie, choć trochę bardziej porządnie

Marta: Ale się  odstawiłaś, włosy błyszczą, a jaki makijaż!!!

Zosia: Wczoraj nieźle się bawiłam. Spotkałam Maksia, pogroził mi i spytał, czy nie boję się piekła.

Marta: Skąd on się wziął, chyba z XIII wieku. On chyba na serio wierzy w takie  rzeczy.

Zosia: Przyznam się, ogarnęła mnie złość, ale i obawa, może faktycznie po śmierci tam coś jest.

Marta: Po śmierci? Potem to już kaplica i grób.

Zwraca się do nadchodzącej Krysi.

Skąd wracasz. Pewnie jak zwykle z wykładów teologii.

Krysia: A tak. Dzisiaj właśnie usłyszałam, że nieczystość dziewczyny to kokieteria.

Marta: Co ty klepiesz. Co za „czystość”. Chcesz  być czysta to się umyj.

Krysia: W Afryce spadła zachorowalność na AIDS tylko w Ugandzie, gdzie rząd propaguje czystość przedmałżeńską i jednego partnera w małżeństwie.

Marta: Ty od razu tak poważnie, nawet pośmiać się nie można.

Krysia: Można, ale do człowieka, a nie z człowieka.

Marta: Jesteś niedzisiejsza i trochę pomylona. Śmieje się z Zosią z Krysi.

Wchodzi na scenę postać ubrana ciemno i mówi:             

Gdzie zabawa

Gdzie uciecha

I gdzie świata

Jest pociecha

Tam pędź

Tam goń

Tam jest wielka

Szczęścia toń

Postać wycofuje się ze sceny.

 

Akt 2, scena 1

Asia: Cześć Mirka.

Mirka: Cześć! Rozmawiałam z Mundziem, gdy usłyszał moją historię, wiesz problemy z  rodzicami, zimne i surowe wychowanie, świadomość, że nic dobrego we mnie nie widzieli i to, że byłam z kilkoma  chłopakami…

Asia: Pewnie cię przywołał do moralności i opamiętania.

Mirka: Nie, on powiedział… Powiedział… (Mirka chowa twarz w rękach
i płacze).

Asia: Co z tobą? Cóż on takiego powiedział?

Mirka: Powiedział, że Bóg… On mnie kocha jaką  jestem i On docenia moją naukę i świadectwo z paskiem.

Asia: A co to Boga obchodzi?

Mirka: Właśnie obchodzi. To, co się nauczyłam będzie w Jego planach wykorzystane dla dobra innych.

Asia: Chciałabym też uwierzyć, że wszystko ma sens i prowadzi do dobra.

Mirka: Dotychczas odczuwałam bezsens i rozpacz, ale teraz czuję, że łapię wiatr w żagle.

Asia: Mówisz tak, jakby Bóg cię przez wszystko prowadził.

Mirka: Nie śmiem tak powiedzieć, ale czuję, że całe moje życie nabiera sensu.

 

Do rozmawiających podchodzi Karola i Gabrysia.

Karola: Cześć dziewczyny, co porabiacie ?

Mirka i Asia: Cześć.

Asia: Rozmawiamy, co chciałybyśmy osiągnąć w życiu.

Mirka: Chciałabym być w sercu kogoś kto mnie kocha.

Karola: Ja tak filozoficznie nie myślę, ale chciałabym mieć pieniądze i dobrego męża.

Mirka: Wydaje mi się, że jednak nasze pragnienia są bardzo podobne, chcemy być kochane i kochać. A ty Gabrysia, czego pragniesz?

Gabrysia:  Pomyślałam, że gdy ludzie mnie będą podziwiać jako aktorkę, to nie to samo co dzielić szczęście  z bliską osobą

Mirka: Ja jednak myślę, że  największe szczęście jest w Sercu Boga. On sam jest jakby Sercem wszystkich serc.

Recytacja:

Serce Boga Ojca

Morze przebaczenia

Żadnych ograniczeń

Ni wstępnych warunków

 

Serce Boga Ojca

Miejscem ukojenia

Tam najgłębszy pokój

I miasto ucieczki

 

Serce Boga Ojca

Morze przebaczenia

I przez nasze serce

Chce dotykać ludzi

 

Scena 2

Piotr spotyka się z  Robertem, podając rękę mówi:

Piotr: Cześć. Jak udała się wczorajsza libacja?

Robert: A jak twoje rozmyślanie nad Wyspiańskim. Tyle, że ty interesowałeś się chocholim tańcem, a my prawdziwym.

Piotr: Myślę, że prawdziwy taniec jest tam, gdzie jest miłość, a chocholi to z przyzwyczajenia, może pożądania.

Robert: A czy pożądanie to nie miłość?

Piotr: Jednak to nie to samo. Pożądanie to ja czegoś chcę, a miłość to liczę się z tym, co ta druga osoba chce.

Robert: Co mnie to obchodzi, ważne, że moje pragnienie jest spełnione.

Piotr: A co wtedy, gdy swoje pragnienie trzeba poświęcić np. ryzykując życie dla innych.

Robert: O czym ty mówisz? To rzadkie sytuacje, chyba tylko w czasie wojny, za ojczyznę.

Piotr: Mundziu mówił, że nie ma nic większego niż oddać życie za kogoś. On mówił, że chce oddać życie „dla Niepokalanej”.

Recytator:

Matko Niepokalana

Weź mnie za ręce

I poprowadź

Wprost w Serce Ojca

 

Szukam Ciebie

Bierzesz mnie jak opłatek

I składasz w Serce

Samego Boga

 

Trzymasz w ręce

I prowadzisz

Za krzyżem Syna

Dla chwały Ojca

 

Jesteś zbawieniem od Syna

I nic nie wraca

Do Ojca

Jak w Tobie

 

Akt 3

Wszyscy aktorzy na scenie

Mirka: Mnie się wydaje, że każdy człowiek pragnie pochwały, miłości i przytulenia.

Piotr: To wszystko jest w Sercu Boga. Bóg  jest tym Sercem, jest Miłością.

Asia: Cały czas dążymy do coraz większej miłości, a więc nie jesteśmy jeszcze w Sercu Boga.

Marta: O czym wy rozmawiacie? Bóg, jeśli jest, to jest daleko.

Krysia: Wiara w Boga daje nam siłę i miłość.

Piotr: A Mundek mówił, że dąży do Serca Niepokalanej…

Robert: Zobaczcie naszego Mundka, który pędzi w ramiona Niepokalanej.

 

Przez scenę przechodzi św. Maksymilian, który dochodzi do Serca i pada
w ramiona kobiety, która gra Matkę Bożą i cały czas jest w otworze Serca. 

Gabrysia: On już wszystko osiągnął w ramionach Niepokalanej. Zdobył ciepło i miłość, i pochwałę rodziców, i sukces aktorki, i spełnił wszystkie swoje pragnienia i oczekiwania. Matko Niepokalana, o Serce serc przytul i nas do swojego Serca. O Serce serc, módl się za nami.

 

Wszyscy nieruchomieją. Swoją ręką wskazują serce. Rozlega się śpiew:

1. Idźmy tulmy się jak dziatki
Do serca Maryi Matki,
Czy nas nęka życia trud,
Czy to winy czerni brud.
Idźmy, idźmy ufnym krokiem,
Rzewnym sercem, łzawym okiem,
Serce to zna dzieci głos,
Odwróci bolesny cios.

2. Ach, to Serce dobroć sama,
Najczulszej z córek Adama,
Jest otwarte w każdy czas,
Samo szuka, wzywa nas.
Pójdźcie do mnie, dziatki moje,
Wyczerpnijcie łaski zdroje;
Kto mnie znajdzie, życie ma,
Temu Syn zbawienie da.

Matka Boża zwraca się do św. Maksymiliana:

Synu mój, jak niewiele znaczyły Twoje cierpienia, gdy teraz jesteś już ze Mną.

Św. Maksymilian: Tak, ale jednak pragnę, by na ziemi wszyscy Ciebie kochali. Wielu nie myśli o Tobie, nie wie, co znaczy dla nich Matka?

Matka Boża: Wiem Synu. Sama też pragnę dla nich zbawienia. Syn mój Jezus posyłał mnie na ziemię, abym zachęcała do oddania się Memu Niepokalanemu Sercu, do odmawiania różańca, pokuty i porzucenia grzechów. W polskim Gietrzwałdzie żądałam też czynnej miłości bliźniego i porzucenia pijaństwa.

Św. Maksymilian: Jednak te grzechy ciągle trwają w naszym polskim narodzie.

Matka Boża: Tak. Przecież i Syn Mój przyszedł na ziemię, umarł na krzyżu, a grzechy ciągle trwają. Bóg nigdy nie zabiera ludziom ich wolności. Każdy pozostaje wolny w swoim wyborze.

Św. Maksymilian: Ja jednak chciałem zdobyć cały świat dla Ciebie.

Matka Boża: Wiem i wiele Ci się udało.

Św. Maksymilian: Jednak dusze jak liście wpadają do piekła. Jak im pomóc?

Matka Boża: Świętość jednych serc zapala inne serca. Nie ma innego sposobu. Przytulenie do Mojego Serca zapala do świętości i koi rany  ludzi.

Św. Maksymilian: Cieszę się Mamo, że każdy człowiek może oddać się Tobie i tak uratować swoją duszę.  Chcemy być cali Twoi jak błogosławiony Jan Paweł II.

 

Recytator:

Piękna – w swej prostocie

Jasna – w swym rozmodleniu

Cicha – pełna pokory

Bliska – sercu każdemu.